Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Jak kogoś rozkochać!? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers
Jak Rozkochać Koleżankę • Zacharski • pliki użytkownika rafaello2222 przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Jak Rozkochać Koleżankę Najczęstrze Pytania i Problemy.mp4, Jak Rozkochać Koleżankę Cz.7 Uwodzenie Dotykiem.mp4
On szuka w Tobie partnerki, a nie bezradnego dziecka czy zwierzaczka domowego, którym trzeba się przez cały czas opiekować, organizować mu czas i go zabawiać. Nie chodzi o to, że w ogóle nie wolno Ci poprosić faceta o pomoc, bo pomaganie sobie w związku jest naturalne. Ale ważne, żebyś potrafiła też być samodzielna! Wyrozumiałość
Da się, ale nie ma na to jednej recepty, musi być to coś czego nie da się ująć w słowa i tyle. Np ja wiem po sobie, że spotykałam się z różnymi facetami, przystojnymi, na poziomie też
Takie pytanie zadaje sobie wielu mężczyzn, którzy spotkali na swojej drodze wyjątkową laskę. Niestety często zdarza się, że obiekt westchnień nie darzy nas równie silnym uczuciem. Musimy napracować się, żeby kobieta odwzajemniła sympatię. W tym artykule pokażemy Ci, jak rozkochać w sobie dziewczynę.
Jednym słowem chcesz wiedzieć, jak rozkochać w sobie kobietę. Oto 10 porad, które na pewno sprawią, że jej serce zabije przy tobie mocniej: 1. Zadbaj o swój wygląd - zaczynamy od rzeczy, która nie jest pierwszorzędna, ale aby pokazać wybrance swoją ciekawą osobowość, musisz najpierw zwrócić na siebie jej uwagę.
Zobacz 19 odpowiedzi na pytanie: Jak rozkochać w sobie chłopaka? sluchaj my *chlopacy z natury jestesmy w wiekszosci zboczencami i lubimy sie calowac napisz mu na facebooku (zakladam ze masz cos w stylu :"to ciebie widze codziennie na korytarzach " jak jest cb wart to odpisze cos i rozmowa bedzie musiala sie dalej jakos potoczyc ;) :* potem mozesz mu pozadawac pare pytan typu. co lubi robic
Nie ma jednego uniwersalnego sposobu na to, jak rozkochać kobietę w sobie. Jednak istnieje kilka skutecznych strategii, które mogą pomóc Ci osiągnąć ten cel. Przede wszystkim musisz być autentyczny i szczery. Musisz okazywać jej uwagę i zainteresowanie oraz dawać jej prezenty i pochlebstwa.
Zacząłem naukę technik szeroko rozumianego rozwoju osobistego, coachingu, flirtu i uwodzenia w 2005 r. Od 2006 r. szkolę i pomagam facetom stać się pewnymi siebie i poznawać kobiety. Od 2008 r. zacząłem pomagać też kobietom w tym jak znaleźć, zdobyć i zatrzymać przy sobie wyjątkowego mężczyznę.
Większość mężczyzn kiedy kobieta chce im się wygadać i wyżalić stara się im doradzać i stosując swój logiczny sposób myślenia próbują rozwiązać wszystkie ich problemy. BŁĄD. Wysłuchaj, przytul i powiedz, że wszystko będzie dobrze – tylko tyle albo aż tyle. - Naucz się sprawiać jej radość drobnostkami.
XS1Uw0. Związek z toksykiem, mimo że za każdym razem jest nieco inny, ma wiele cech wspólnych. Jedną z nich jest zdziwienie, jakie wywołuje u innych osób. Pytają, jak mogłaś dać się tak nabrać, tak omamić? Co z Tobą, gdzie się podziała Twoja godność i wola walki? To nie takie proste, niestety. Okazuje się, że osoba toksyczna, wie co robi. Krok po kroku realizuje swój plan. Tylko jej ofiara nie ma pojęcia, w co się pakuje. Nie musi być nawet naiwna, czy szczególnie nieświadoma. Po prostu trafiła na trudnego „zawodnika”. Pojawia się, gdy nie jesteś na to gotowa Wcale nie czekasz na związek. Leczysz rany po poprzedniej relacji. Chcesz dać sobie czas. Jednak pojawia się on. I nie odpuszcza. Może być też inaczej. Jesteś tak bardzo spragniona bliskości i tak mocno stęskniona, że też paradoksalnie nie jesteś gotowa. Nabierasz się na własne marzenia, tak bardzo chcesz, że nie zwracasz uwagi na nic. To forma desperacji, która zawsze źle się kończy. Zarzucanie ramion od razu na inną osobę z przekonaniem, że w końcu zostałam uratowana, prowadzi do rozczarowania. Stan wyjściowy powinien być inny. Powinnaś czuć się kompletną osobą, bo tylko taka jest gotowa na relację z kimś innym. Dobrze wygląda Jak to jest, że toksycy są przeważnie koszmarnie przystojni? Tacy idealni, że aż nogi miękną. Świetnie ubrani, zadbani, pewni siebie. Robią oszałamiające wrażenie. Czujesz się przy nich jak największa szczęściara. Później w łóżku też…To, co serwuje toksyk na początku związku nie może się z niczym równać. Często do ostatnich dni bycie razem w sypialni elektryzuje. Trudno rozstać się z dotykiem, bliskością, chwilami, kiedy było idealnie. Nic dziwnego, że gdy już zdecydowałaś się powiedzieć „dość”, zaczynasz się wahać. Bo może jednak nie było tak źle, może to Ty swoimi głupimi zachowaniami to sprowokowałaś, może jeszcze można to wszystko uratować? Toksyk podziwia swoją ofiarę Jesteś dla niego jedyna w swoim rodzaju, niesamowita, inna niż wszystkie. Nawet więcej – lepsza niż inne. Długo Cię szukał, ale w końcu znalazł. To niewyobrażalne szczęście, a tak naprawdę zrządzenie losu. Tak musiało być. Jesteście po prostu dla siebie stworzeni. Często słyszysz: jesteś najinteligentniejszą osobą, jaką zna. jesteś inna niż wszystkie. on dzięki Tobie w końcu jest szczęśliwy. nie wie, co by zrobił bez ciebie. gdzie byłaś przez całe jego życie. nigdy nie spotkał podobnej do ciebie. Jest cierpliwy i konsekwentny Toksyk wie co robi. Stara się często o swoją „ofiarę” przez wiele miesięcy. Cierpliwie czeka, wykonując sprawdzone, dobrze obmyślane kroki. Nie odpuszcza. Jest miły, szarmancki, kulturalny. Ma tak wiele wspaniałych cech, że trudno mu się oprzeć. Przecież mu zależy, nie odpuszcza… Ma czas na długie rozmowy, sprawia wrażenie zaangażowanego, troskliwego. Bardzo szybko wyznaje ci miłość… Myślisz, że to bratnia dusza, po czasie dopiero okaże się, że to kameleon, który pięknie kłamie na niemal każdy temat. Wręcza kosztowne prezenty Kwiaty bez okazji to banał. Przecież zasługujesz na wszystko, co najpiękniejsze. A poza tym to za mało. Dlatego trzeba wykazać się bardziej. Podstawa to drogie prezenty, wyszukane rzeczy, które mają podkreślić wielkie uczucie. Podróże, gwiazdki z nieba. Dla Ciebie wszystko… Jest idealnie. Czujesz się wyróżniona. Latasz nad ziemią ze szczęścia. Przecież tacy faceci się nie zdarzają…No właśnie! Wpadłaś. Gdy już jesteś tak mocno uwikłana, że to aż boli, on pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Ty je dostrzegasz i jest Ci wstyd. Jak mogłaś tak się nabrać! I co teraz? Gdy toksyk zdobędzie już kobietę, zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Wtedy już nie ma tylko noszenia na rękach, jest brak szacunku, pogarda i zachowania, których nigdy byś się nie spodziewała. Jest wieczna sinusoida, która sprawia, że tak trudno zakończyć tę relację.
fot. Adobe Stock, zinkevych – Jedziemy w tym roku do Harendy? – Robert obejmuje mnie czule. – Tylko patrzeć, jak zakwitną mlecze… Przymykam oczy i uśmiecham się do wspomnień żółtych zboczy Harendy, na której Robert po cichu wyznał mi miłość. Ale do tego majowego wyznania droga była długa. Oj, bardzo długa. I zaczęło się to tak niefartownie... – Anka. Mam dotację na studia podyplomowe – powiedziała we wrześniu moja szefowa. – Chciałabym, żebyś poszła. – Dlaczego znowu ja? – jęknęłam. – Bo ty nie masz rodziny i zobowiązań. Lilka zaczęła te studia w tamtym roku i w końcu ich nie skończyła. Bo gorączki, bo biegunki i inne. Faktycznie nie czułam na plecach ciężaru rodziny, więc byłam skazana na to, żeby czuć ten zawodowy. Owszem, lubiłam się dokształcać. Ale nie niemalże co roku! Też chciałam mieć trochę wolnego czasu dla siebie i właśnie to powiedziałam szefowej. – Muszę kogoś wytypować na te studia – opowiedziała. – A akurat jeśli chodzi o ciebie, to mam gwarancję, że je skończysz i coś z nich zrozumiesz. Kiwnęłam głową, wcale nieprzekonana. Szefowa westchnęła i popatrzyła na mnie z uśmiechem. – Dam ci wolne piątki przed zjazdami. Co ty na to? – A te zjazdy to są także w piątki? – zapytałam chytrze. – Nie. W soboty i w niedzielę. No, to jak będzie? Wolne piątki dwa razy w miesiącu? Szybko przekalkulowałam w myślach i uznałam, że mi się to opłaca. – Dobrze, szefowo. Jak z tymi piątkami w pakiecie, to jednak reflektuję – uśmiechnęłam się szeroko. – A żeby ci przykro nie było, to dodaję siebie do kompletu – odpowiedziała uśmiechem na mój. Lubiłam Alę. Była dobrym, choć wymagającym kierownikiem, a za pracownikami poszłaby w ogień. – No to załatwione – podsumowała. – Od października wracamy do szkolnej ławy. Odkurzyłam piórnik, kupiłam kołonotatnik i w pierwszy weekend października ruszyłam na uczelnię. Dobrze, że chociaż pogoda nie skłaniała do dezercji, bo miałam na nią wielką ochotę. Dzień był zimny i deszczowy. Zmoknięta i przemarznięta dotarłam do budynku i odszukałam salę, w której miały się odbyć pierwsze zajęcia. Do ich rozpoczęcia było jeszcze sporo czasu, a jednak nie byłam sama. Klapnęłam z impetem na ławkę, na której siedział jakiś młody mężczyzna i przeglądał notatki. – Ciekawe, od czego dzisiaj zaczniemy? – zagadałam z głupia frant, żeby poznać kolegę. – Kto to może wiedzieć? – skrzywił się zabawnie. – Koleżanka na zajęcia? Skinęłam głową. – A kolega też? – Tak. Ale najchętniej zostałbym dziś w domu i naciągnął kołdrę na uszy. Sympatyczny był. I całkiem przystojny. Spontanicznie wyciągnęłam rękę. – Skoro razem będziemy się męczyć w szkolnej ławie… Anka jestem. – Robert – uścisnął moją dłoń. – Mam nadzieję, że prowadzący nie będą zbyt surowi. Z chęcią parę razy urwę się na wagary – zaśmiałam się. Gawędziliśmy potem jeszcze o tym i owym, a kiedy słuchacze zaczęli się schodzić, Robert wstał i otworzył drzwi sali, a potem gestem zaprosił nas do środka. Moje oczy robiły się coraz większe ze zdumienia, gdy Robert położył swoje rzeczy na biurku. Potem poprosił o ciszę i przedstawił się jako kierownik studiów. Co za wstyd! – Co ci jest? – szepnęła szefowa, która usiadła ze mną w ławce. – Jesteś czerwona jak burak. – Potem ci opowiem. Siedziałam jak cielak, słuchając tego, co miał do powiedzenia Robert. Hm, doktor Robert, którego najwyraźniej śmieszyło moje zmieszanie. – Mogę obiecać, że zajęcia będą interesujące. W końcu wszyscy tu zgromadzeni kochamy zabytki, prawda? – uśmiechnął się sympatycznie i zaraz dodał: – Jedna ze słuchaczek zdradziła mi dzisiaj, że marzy o wagarach. Otóż mogę obiecać i jej, i reszcie grupy, że takowe zdarzą się na pewno niejeden raz. Słuchacze gruchnęli śmiechem. – Pójdziemy na piwo? – zapytał jedyny w grupie mężczyzna. – Miałem na myśli raczej łono natury. – Robertowi nie zbywało na poczuciu humoru. – Dobrze, to część oficjalną mamy za sobą, a teraz przechodzimy już do przyjemności, czyli do tematu zajęć... Przez godzinę pilnie notowałam, starając się nie podnosić wzroku zbyt często, bo widziałam, że Robert przygląda mi się z uśmiechem. Raz nawet pochylił się nade mną i szepnął: – Nie musisz tak skrupulatnie wszystkiego notować. Przecież cię nie obleję. Studia na szczęście okazały się ciekawe i były prowadzone przez tak barwne osobowości, że nawet nie było mi przykro spędzać co drugi weekend na uczelni. Tym bardziej, że zajęcia często prowadził Robert. Robił to w taki sposób, że trudno było oderwać od niego wzrok. Kiedy wspomniał, że od nowego roku otworzą pokrewny kierunek, któremu również będzie szefował, szepnęłam do Ali: – Zapisz mnie koniecznie. Szefowa wybałuszyła na mnie oczy. – Dawniej musiałabym cię kusić wolnym piątkiem. A teraz chcesz się dobrowolnie poddać takiej karze? – Zdecydowanie. No cóż, Roberta mogłam słuchać w każdy weekend, a nawet częściej. Wodziłam za nim cielęcym wzrokiem, bo… No bo… Po prostu zakochałam się w nim jak małolata. Był interesujący, przystojny i jak nikt umiał zaciekawić wykładanym przedmiotem. U niego mogłabym nawet studiować ekonomię! W każdym razie dwa wolne od zajęć tygodnie dłużyły mi się tak bardzo, że nawet wolne piątki przestały mnie cieszyć. Za to co drugi weekend był cudowny. Wykłady mogłyby się dla mnie nie kończyć. Z niechęcią obserwowałam jednak pierwsze oznaki wiosny, która zapowiadała zbliżający się koniec studiów. Na przedostatnim zjeździe Robert zaproponował nam wagary, mówiąc: – Za tydzień zabiorę państwa do mojego ukochanego miejsca. Proszę się ubrać na sportowo, przygotować sobie wałówkę, no i zabrać ze sobą dobry humor. – Gdzie pojedziemy? – zapytałam. – To tajemnica. Ale myślę, że miejsce przypadnie do gustu niejednej zapalonej wagarowiczce – uśmiechnął się szeroko. Dwa tygodnie później siedziałam wraz z resztą grupy w autokarze. Robert wywiózł nas do Zakopanego, a konkretnie na Harendę, która o tej porze roku była bardziej żółta niż zielona. Po zwiedzeniu domu, w którym mieszkał Kasprowicz z żoną, przysiedliśmy na ławkach przed mauzoleum. Pogoda była piękna, a Robert romantyczny Podziwialiśmy budzącą się do życia przyrodę, jedliśmy śniadania i rozmawialiśmy leniwie, gdy nagle Robert wyjął jakiś zeszyt i powiedział: – Ponieważ od tego nie uciekniemy, zapraszam po kolei do siebie. Będziemy zaliczać – uśmiechnął się łobuzersko. – Eee, nie jesteśmy przygotowani. Buu – zaczęliśmy protestować. – Nie musicie państwo się biedzić w murach nad kartką papieru i jeszcze narzekacie? – zaśmiał się tylko. To było najdziwniejsze kolokwium, jakie przeżyłam. Robert nikogo nie pytał o zabytki, aspekty prawne i tym podobne rzeczy, tylko rozmawiał na tematy neutralne! Gdy przyszła moja kolej, zapytał: – I co wagarowiczko? Czy aż tak było ciężko w tej szkolnej ławie? – Widzę, że już zawsze będziesz mi wypominał moją wpadkę – westchnęłam z udawanym oburzeniem. – Zawsze? – Robert złapał mnie za słowo. – Bardzo chciałbym tego zawsze – dodał już ciszej. – Ale nie wiem, czy mogę liczyć na twoją wzajemność… Tylko obecność kolegów powstrzymała mnie od jakiegoś impulsywnego gestu. Popatrzyłam w oczy Roberta i trudno było mi uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. – Wiem, że powinny być kwiaty, długie patrzenie w oczy i może mniej obcesowe pytanie, ale czy nie szkoda marnować czasu, skoro nie jest się już małolatem? – puścił do mnie oko. – O tak, doktorowi na wydziale historycznym rzeczywiście pewnych rzeczy już nie wypada... – zachichotałam. Dyskretnie pokazał mi język i powiedział: – Żmija! Ale za to polubiłem cię już od pierwszego momentu, kiedy beztrosko wzięłaś mnie za kolegę. Bardzo mnie ujęłaś tą bezpośredniością, wiesz? I pewnie gadalibyśmy tak jeszcze długo, ale koleżanki zaczęły się podśmiechiwać, że jakieś długie to zaliczenie. Robert prędko wpisał mi piątkę z minusem (wredota jedna) i zaprosił następną słuchaczkę. Do domu wracałam w świetnym nastroju, z moich oczu bił taki blask, że aż Alicja śmiała się ze mnie. – Czy mnie też tak błyszczą oczy? I czy mnie studia odjęły zmarszczek? Musimy sobie częściej fundować takie SPA… Zaraz po obronie dyplomów Robert już bez ceregieli wziął mnie za rękę i odprowadził do domu. I tak zaczęło się nasze wspólne „być”, w którym nie może zabraknąć corocznej, wiosennej randki na Harendzie. Czytaj także:„Przez żonę mojego kochanka prawie straciłam ciążę. Ta okrutna kobieta chciała mnie upokorzyć i zemścić się na mężu”„Chłopak zostawił mnie zaraz po tym, gdy straciłam z nim cnotę. Spotkałam go po 30 latach i miałam okazję się odegra攄Uderzyłem szefa żeby zaimponować koleżance z pracy. Chciałem, żeby uważała mnie za samca alfa”
Jak poderwać dziewczynę? To bardzo proste. Musisz tak na prawdę zburzyć swoją bańkę w której żyjesz. Musisz przestać myśleć o tym, że jesteś niski, niewysportowany, brzydki i nikt cię nie lubi. Są rzeczy których nie możemy zmienić. Lionel Messi ma 1,69 m wzrostu. Myślisz, że jakkolwiek tym się przejmuje? Nie! Po drugie musisz nabrać pewności siebie. Wymaga to dużej cierpliwości i wielu kontaktów z ludźmi. Jeżeli codziennie będziesz zagadywał do najpiękniejszych dziewczyn na ulicy (nie zastanawiając się, czy jest już zajęta albo czy jest czymś zapracowana!) to szybko zapomnisz o jakichkolwiek ograniczeniach. Będziesz w stanie rozmawiać z kimkolwiek tylko będziesz chciał bez stresu, ale musisz nauczyć się wpierw opuszczać swoją strefę komfortu. Sprawi to, że przełamiesz wszystkie ograniczenia i będziesz w stanie poderwać każdą dziewczynę! PO TRZECIE TO MUSISZ PRZESTAĆ WPISYWAĆ TAKIE DURNE ZAPYTANIA W GOOGLE JAK „JAK PODERWAĆ DZIEWCZYNĘ”, „JAK ROZKOCHAĆ W SOBIE KOLEŻANKĘ”, „JAK WYJŚĆ DO LUDZI BĘDĄC PRZEGRYWEM?” I CZYTAĆ TAKIE BOHOMAZY JAK DWA PIERWSZE PODPUNKTY. Prawdopodobnie nigdy byś nawet nie wykorzystał tych durnych porad jak zaczepiać losowe dziewczyny na ulicy. Umówmy się, jeśli to czytasz, to prawdopodobnie nie jesteś jakimś supermodelem który mimo swojego wyglądu nie może znaleźć sobie drugiej połówki. Jesteś prawdopodobnie nastoletnią, życiową ofiarą losu która chce się dowiedzieć, jak sprawić by Madzia która jest mega popularna w szkole zwróciła na nią uwagę. Możliwe, że czyta to ktoś inny, ale zazwyczaj główną grupą wszystkich coachy randkowych są 15stoletnie przegrywy w liceum. Bądźmy szczerzy. Jesteś w stanie osiągnąć wszystko co chcesz, ale tak na prawdę WSZYSTKO CO CHCESZ TO SIEDZIEĆ W SWOJEJ PIWNICY, OGLĄDAĆ MEMY I GRAĆ W GIERKI KTÓRE PRAWDOPODOBNIE JUŻ NIE SPRAWIAJĄ CI TAKIEJ PRZYJEMNOŚCI JAK WTEDY KIEDY ZACZYNAŁEŚ W NIE GRAĆ. ZADAJ SOBIE PYTANIE, CZY JESTEŚ W STANIE TERAZ, W TYM MOMENCIE PRZESTAĆ GRAĆ W GRY I OGLĄDAĆ MEMY DO KOŃCA ŻYCIA ABY OSIĄGNĄĆ SUKCES. JEŚLI TAK, TO GRATULACJE, ZACZNIJ TO ROBIĆ BO TE DWIE RZECZY O ILE NIE JESTEŚ INFLUENCEREM ALBO E-SPORTOWCEM NIE PRZYDADZĄ CI SIĘ W ŻYCIU. TE DWIE RZECZY NIE DAJĄ SZCZĘŚCIA, SĄ TO TANIE PRZYJEMNOŚCI KTÓRE PODDTRZYMUJĄ TWOJĄ „DEPRESJĘ” WCZEŚNIEJ BOOSTUJĄC TWÓJ POZIOM DOPAMINY. Aby jakikolwiek poradnik ci się przydał, musisz mieć dany cel w swoim zasięgu, a tak się składa, że w twoim zasięgu jest prawdopodobnie tylko twój telefon z którym się nie rozstajesz. To właśnie on sprawia, że wchodzisz na Instagramy, TikToki i inne gówna które sprawiają, że oglądasz cały dzień półnagie szmaciury, albo relacje twoich znajomych którzy mają lepsze życia od ciebie. Wpadasz w błędne koło porównywania się z innymi i stawania się coraz nie zrozummy się źle, zrób to, spij cały dzień albo spędzaj czas na social mediach. Możesz sobie oglądać i filmy pornograficzne które dosłownie uszkadzają twój mózg i wyrabiają nadludzkie oczekiwania wobec kobiet. Dlaczego? Bo taka porażka jak ty i tak nie byłaby w stanie nic więcej zrobić. Serio myślisz, że ludzie którzy mają znajomych, czytali poradniki jak ich zdobyć? Serio myślisz, że ludzie którzy do czegoś doszli oglądali motywacyjne filmy na Youtube albo na TikToku? NIE, NIE ROBILI TEGO. PRZESTAŃ MYŚLEĆ, ŻE JESTEŚ WYJĄTKOWY, JESTEŚ SPIERDOLINĄ KTÓRA POTRZEBUJE MOTYWACJI ŻEBY WSTAĆ Z ŁÓŻKA, ALBO NAUCZYĆ SIĘ NA OCENĘ LEPSZĄ NIŻ 3. 3 to nie jest dobra ocena, a osoby które mają pasek to nie kujony nieprzyzwyczajone do życia i nie będą u ciebie pracować w przyszłości. Prawdziwi ludzie sukcesu jak Elon Musk, Bill Gates, czy sam Albert Einstein byli dobrymi uczniami (często krytykowali system szkolnictwa, ale krytykowali go jako geniusze, a nie debile którym nie chce się nauczyć na sprawdzian). Stwierdzenie, że piątkowi uczniowie pracują u trójkowych zostało stworzone jako pożywka dla leniwych mas uczniów, by mieli dodatkowy argument by wyśmiewać zdolniejszych od nich. Jeżeli chcesz zostać lekarzem, możesz ledwo zdawać z historii, ale musisz dawać z siebie wszystko z biologii. Przede wszystkim pamiętaj jednak, że tylko spierdoliny potrzebują „motywacji”. LUDZIE KTÓRZY FAKTYCZNIE COŚ OSIĄGAJĄ SĄ W STANIE RUSZYĆ TYŁEK CODZIENNIE CZY TO IM SIĘ PODOBA CZY NIE, ALE JEST TO COŚ NIEWYOBRAŻALNEGO DLA LUDZI TWOJEGO POKROJU, KTÓRZY POTRZEBUJĄ MOTYWACJI, POMYSŁU, ODPOWIEDNIEGO STANU, PERSPEKTYW CZY INNEGO GÓWNA KTÓRE JEST JEDYNIE WYMÓWKĄ BYŚ NIC NIE ROBIŁ. Dobrze, teraz zrozumiałeś, że jesteś życiowym przegrywem, twoich genów nie da się zmienić i jesteś skazany na porażkę? ŹLE ZROZUMIAŁEŚ. Istnieją dwie strony Blackpill. Pierwsza to tak na prawdę wymówka dla własnej ułomności. Nie jesteś piękny, nie jesteś najmądrzejszy, w takim razie poddaj się, oddaj się gównianym przyjemnościom. Ale jest też druga strona blackpilla. Dziewczyny cię nie chcą i masz wiele słabości? Pokonaj to jako pieprzony WYGRYW. Napisałem wcześniej że taka porażka jak ty nie byłaby w stanie niczego zrobić bo to prawda, musisz narodzić się na nowo i zacząć nowe życie jeżeli chcesz cokolwiek osiągnąć nie mówiąc już o znalezieniu drugiej połówki.. Przestań stawiać laski na piedestale. Większość z nich to puste, roszczeniowe lale które nie mają żadnych spierdolinę żyjącą w tobie. Weź prysznic, wyjdź na dwór, dotknij trawy. Gdy to zrobisz wyjdź z strefy komfortu, zapisz się na siłownię. Gdy z niej wrócisz znajdź sobie jakieś zainteresowania. Jeśli ich nie masz zacznij się przykładać z tych przedmiotów w szkole które lubisz i olej pozostałe. Chęć poderwania dziewczyny może stać się najlepszym źródłem motywacji. Musisz jednak mieć świadomość, że jest to marchewka którą sam sobie stawiasz. Może kiedyś ją zdobędziesz, ale nie możesz mieć gwarancji. Możesz mieć za to gwarancję, że dystans jaki pokonasz w między czasie będzie wart zachodu. Jeżeli chcesz poprawić swoje życie, wyobraź sobie samca alfę jakim chcesz się stać i dąż do tego. Zbuduj sobie odpowiednią sylwetkę, edukuj się albo zacznij pracować, zdobądź umiejętności jakich potrzebujesz. Możesz założyć firmę w młodym wieku, możesz zostać szanowanym prawnikiem, lekarzem czy programistą i kosić ogromną kasę. LASKI WCALE NIE MUSZĄ BYĆ NAJWAŻNIEJSZE W TWOIM ŻYCIU. TAM GDZIE HAJS TAM BABY SAME PRZYJDĄ. Prawdopodobnie twoi znajomi będą cię hamowali przy twoim progresie, ale nie słuchaj ich. Jeżeli zbudujesz prawdziwą formę, prawdziwie rozwiniesz swoje umiejętności i pasje będziesz miał dostęp do bardziej wartościowych ludzi w tym dziewczyn. Możesz na prawdę osiągnąć wszystko, tylko spierdolina w tobie musi umrzeć i zrobić miejsce dla wygrywa. DLATEGO PRZESTAŃ ROBIĆ TO CO ROBISZ, WEŹ PRYSZNIC, DOTKNIJ TRAWY I WEŹ SIĘ ZA SIEBIE.